Rejs AB 7248 do NY

Świta, gdy nad ranem otwieram drzwi do mojego domu.
Niebo jaśnieje, jest przyjemne rześkie, poranne, przesączone wilgocią powietrze i godzina 4.35 rano.
Za kilka godzin mam lot z Berlina do NY, a pozwoliłem sobie na “wesoły” powrót do domu o tak późnej czy a może wczesnej porze?
To był udany dzień, przyjemne popołudnie i jeszcze ciekawszy wieczór.
Przez cały dzień odbierałem telefony i maile od znajomych, z życzeniami szczęśliwej podróży.
Ostatnie dyspozycje wydane w biurze, wieczór pożegnań i nowe znajomości w zielonogórskim klubie po północy.
Nie spakowany, bo nie zdążyłem, z bałaganem w głowie, jeszcze lekko pijany, kładę się spać na chwilę, około godziny piątej nad ranem.
Mam czas, powtarzam sobie w myślach (śmiech), bowiem w moich podróżach nigdy się nie śpieszę, pośpiech jest nieuzasadniony – usypiam zadowolony.
Dwie godziny później, natarczywy budzik zrywa mnie z łóżka, a ja w szalonym, ponaddźwiękowym tępie próbuję się spakować, “latając” po całym domu, by jakoś to wszystko ogarnąć w krótkim pozostałym do wyjazdu czasie.
O dziewiątej rano przyjeżdża Michał, po którym widać, zmęczenie i fakt, że wspólnie przetańczyliśmy prawie całą tą noc.
O godzinie 13.00 z Berlińskiego lotniska podrywa się samolot którym lecimy do NY – zaczyna się kolejny etap mojej wielkiej podróży!
Obok mnie siedzi Artur, który będzie mi towarzyszył i pojedzie ze mną pierwszy odcinek amerykańskiej części tej wyprawy.
Artek, witam w projekcie SGGO World Adventure Ameryka. Mam nadzieję, że to będzie udana podróż dla nas obojga.
“Witamy na pokładzie linii Air Berlin, lot AB 7248 do NY….” oznajmia stewardessa,
tylko tyle zapamiętałem, zamknąłem oczy i odleciałem w ….