Motocyklem przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i Oman
🇴🇲 Oman — kraj, do którego się wraca
Oman nie jest dla mnie tylko kolejnym punktem na mapie. To miejsce, do którego wracam — świadomie i z wielkim przekonaniem. Surowy, pustynny, momentami onieśmielający, a jednocześnie niezwykle spokojny i bezpieczny. Kraj, w którym samotna jazda motocyklem przez setki kilometrów nie budzi lęku, lecz daje poczucie prawdziwej, zapomnianej wolności.
Najbardziej związany jestem z regionem Salalah — zielonym, wilgotnym wyjątkiem na mapie Półwyspu Arabskiego, który z czasem stał się jednym z moich domów. To tutaj Oman pokazuje zupełnie inne oblicze: tropikalne krajobrazy, ocean, góry Dhofar i przestrzeń, w której można naprawdę zwolnić.
Oman fascynuje mnie także ludźmi. Otwartość, uprzejmość i autentyczna gościnność nie są tu atrakcją turystyczną — to codzienność. W świecie, który coraz częściej przyspiesza i sam się komplikuje, Oman pozostaje miejscem harmonii, ciszy i szacunku.
Dlatego tu wracam, boo niektóre kraje się odwiedza — a do niektórych się należy. Ja należę sercem do Omanu.
🇴🇲 Przez góry i pustynie Omanu — do Salalah
Uwielbiam podróżować i tworzyć plany nietuzinkowe — dalekie od schematów i katalogów biur turystycznych. Dlatego jako rezydent Omanu kupiłem w Maskacie, w salonie BMW Motorrad, motocykl BMW F900GS Adventure z dwoma kuframi bocznymi, przygotowany do długich wypraw i eksploracji Półwyspu Arabskiego.
Po zakupie wyruszyłem w pierwszą podróż do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Odwiedziłem Dubaj, Abu Dhabi i kilka innych miast po drodze. Był czas na odpoczynek, spotkanie z przyjacielem mieszkającym tam na stałe oraz drobne przygotowania do dalszej drogi. Do Maskatu wróciłem inną trasą, aby wykonać pierwszy obowiązkowy przegląd po przejechaniu 1000 kilometrów.
Zostałem w stolicy Omanu jeszcze dwie–trzy doby. Maskat to miasto, do którego mam ogromną słabość — pięknie położone między górami a morzem, niezwykle czyste, spokojne i eleganckie. Omańska kultura, architektura i atmosfera mają dla mnie klimat niemal baśniowy, jak z „Tysiąca i jednej nocy”. To miejsce, w którym zawsze czuję się dobrze.
Po wizycie w serwisie ruszyłem w stronę Nizwy i pasma górskiego Dżabal Akhdar. To jedno z niewielu miejsc w Omanie, gdzie wjazd kontroluje policja — dopuszczane są wyłącznie samochody z napędem 4×4 oraz motocykle o pojemności powyżej 600 cm³. Mój motocykl, mający około 900 cm³, spełniał te wymagania, więc bez problemu mogłem kontynuować wspinaczkę w wysokie góry.
Na noc zatrzymałem się w miejscu z zapierającym dech widokiem na kanion otwierający się głęboko poniżej. Cisza, wysokość i ogrom przestrzeni sprawiały, że Oman pokazywał swoje najbardziej surowe, a jednocześnie majestatyczne oblicze.
Kolejnym etapem była miejscowość Duqm. Trasa prowadziła przez rozległe, niemal bezludne pustynie. Jechałem samotnie, w wysokich temperaturach, z pełną świadomością ryzyka — każda awaria, przebita opona, brak paliwa czy pogorszenie samopoczucia w takich warunkach mogły mieć poważne konsekwencje. To była podróż z duszą na ramieniu, ale jednocześnie niezwykle ekscytująca.
Po noclegu w Duqm ruszyłem dalej na południe — przez Hasyk i Mirbat, jedną z najpiękniejszych nadmorskich tras Omanu. Surowe klify, ocean i dzikie przestrzenie prowadziły mnie do miejsca, z którym jestem szczególnie związany — Salalah, gdzie spędzam bardzo dużo czasu.
Dotarcie tam samotnie, po przejechaniu gór i pustyń, było uczuciem trudnym do opisania — mieszanką ulgi, satysfakcji i radości. Wiem, że jeszcze będę chciał powtórzyć tę trasę. Tym bardziej że posiadanie motocykla w Omanie daje mi możliwość dalszego odkrywania tego niezwykłego kraju i realizowania kolejnych wypraw.
„A swoją drogą — trasa Jabal Akhdar → Duqm → Hasyk → Mirbat → Salalah to absolutny TOP świata motocyklowego. Niewielu ludzi robi ją solo.”



















