Wyprawa na koniec świata zaczęła się od jednego telefonu
Po wylądowaniu w Moskwie zadzwoniłem do mojego przyjaciela, Siergieja.
Chciałem dać mu znać, że znowu jestem w Federacji Rosyjskiej i że jeśli znajdę chwilę, mogę do niego wpaść.
Usłyszałem:
– Świetnie, że jesteś! Wsiadaj od razu w kolejny samolot i wieczorem, albo najpóźniej jutro rano bądź u mnie w Biełagorsku.
Polecimy razem helikopterem daleko na wschód. Muszę zeksplorować nowe tereny.
Sierioga, to człowiek z charakterem, któremu rzadko kto odmawia. Darzę go szacunkiem, traktuję jak starszego brata, nauczyciela i wcale sie go nie boję. Nie zastanawiałem się długo, bo „pachniało” kolejną ekstremalną wyprawą.
Odwołałem hotel w centrum Moskwy, kupiłem nowy bilet ( w jedną stronę) siedząc w hotelowej recepcji i taksówką wróciłem na lotnisko. Karkołomne zadanie, osiem godzin w samolocie z Moskwy na wschód i rano lądowałem już w Blagowieszczeńsku.
🚁 Początek helikopterowej pasji
Obaj latamy śmigłowcami.
To właśnie Siergiej był pierwszą osobą, która zabrała mnie w tajgę na pokładzie śmigłowca i rozpaliła we mnie tę pasję latania.
Dzięki niemu zacząłem się szkolić, zdobyłem licencję pilota i dziś latam samodzielnie jako kapitan.
🌍 Wyprawa na (taki) prawdziwy koniec świata
To była ekspedycja na absolutny koniec świata.
Surowa. Dzika. Ekstremalna. Taka jaką możesz przeżyć raz w życiu.
Lądowaliśmy:
- w bazach w środku tajgi,
- spaliśmy, jedliśmy i odpoczywaliśmy na kontenerowcu, który specjalnie przypłynął w ten rejon aby zabezpieczyć nam logistykę.
- kontenerowiec stał zakotwiczony w zatoce i pełnił funkcję naszej bazy wyprawowej
- na nim lądowaliśmy i tankowaliśmy helikopter
Eksplorowaliśmy wybrzeże Morza Ochockiego — miejsca praktycznie pozbawione cywilizacji.
- odwiedziliśmy opuszczoną kopalnię złota
- widziałem niedźwiedzie nad brzegiem rzeki
- rzeki pełne łososi, które płynęły pod prąd na tarło
🔥 na plaży, poza wszelką cywilizacją
- gotowaliśmy i piekliśmy kraby na plaży
- w rosyjskim zwyczaju piliśmy z blaszanych baniek wódkę Nieft
- siedzieliśmy przy ognisku do nocy
- codziennie lataliśmy śmigłowcem eksplorując teren
- płukałem złoto w rzece
A przede wszystkim, doświadczałem nierealnej przygody prawdziwego odkrywcy.
Takiej, która bije National Geographic sto razy.
🙏 Wdzięczność
Jestem ogromnie wdzięczny Siergiejowi za tę wyprawę.
Za doświadczenia, których nie da się porównać z niczym innym.


























